"POCZĄTEK "
Budzę się i czuję, że to tylko sen. Letni , poranny wiaterek przeszył w mgnieniu oka całe moje ciało. Szybko zeszłam po długich i krętych schodach na parter i powoli zaczęłam iść w stronę kuchni.
Spojrzałam na mamę , która jak co dzień rano przygotowywała naleśniki , a potem na tatę , który patrzył na mnie ze zdjęcia. Tata już od roku walczył na wojnie w Kazachstanie i porozumiewaliśmy się tylko przez telefon lub skype.Za każdym razem gdy zadzwonił telefon ja i mama czekałyśmy na dobrą nowinę , że jest wszystko dobrze. Jednak dotychczas nie miałyśmy okazji się cieszyć. Tego dnia ja i mama miałyśmy razem wybrać się na plażę , abym mogła surfować na tegorocznych zawodach. Chciałabym , aby mama się lekko rozluźniła, ponieważ nie chcę , żeby ciągle o tym co dzieje się w Kazachstanie rozmyślała. Podeszłam do mamy, która właśnie wyciągała talerze.
- I co ? jesteś gotowa na wyjazd na plażę ?
-Taaak...-powiedziała z uśmiechem. Od razu spostrzegłam , że ten uśmiech na pewno jest udawany.
Kiedy pakowałyśmy już ostatnie rzeczy , mama zapytała :
-Wiesz...Pamiętasz jak ja , ty i tata co tydzień jeździliśmy do Wesołego Miasteczka ?
-Tak ! Tato zawsze pomagał mi wsiąść na tą wielką karuzelę z konikami Pony , na którą teraz już niestety się nie mieszczę.-powiedziałam śmiejąc się.
- A potem wracaliśmy do domu i oglądaliśmy filmy na naszym kinie domowym. Pamiętasz jaki najbardziej lubiłaś film ?
-Tak ! Nazywał się " Szkoła Uczuć " , chociaż w ogóle go nie rozumiałam i tak za każdym razem płakałam na koniec filmu.
Rozstanie z tatą było dla mnie naprawdę bolesnym i trudnym okresem , tak samo boleśnie znosiła to mama. Wierzyłyśmy obie , że tato wróci i z powrotem będzie wszystko jak dawniej.
Kiedy razem jechałyśmy na plażę słuchając muzyki przez słuchawki patrzyłam na piękny krajobraz Los Angeles. Wreszcie dojechałyśmy na plażę. Wysiadłam z auta i pomogłam mamie wyjąć moją deskę surfingową. Obie poszłyśmy na plażę. Ja założyłam strój kąpielowy , a mama właśnie zaczęła rozkładać swój leżak. Weszłam do wody i powoli zaczęłam wchodzić na deskę. Czułam się świetnie ! Szum fal , woda i widok zapadającej sie nad tobą fali jest bezcenny. Nagle poczułam straszny ból brzucha , a potem jakby ktoś uderzył mnie czymś ciężkim w głowę. I nagle...CIEMNOŚĆ.
Powoli zaczęłam otwierać moje zaspane powieki i zauważyłam , że znajduję się w białej i jasnej sali , a nade mną stała mama i jakiś facet.
-Brithany ! Słyszysz mnie ? Jestem doktor Pepper , a ty jesteś w szpitalu.
-Co ? Co się stało ? - zapytałam na pół przytomna.
-Spadłaś z deski i przygniotła cię dość duża fala. -powiedziała mama.
Nagle do sali wszedł kolejny lekarz z jakąś teczką i zawołał mojego lekarza na korytarz , a z nim moją mamę.
-Panie doktorze wyniki są dość niestabilne.
-Jak to ? Co się stało ? - zapytała mama.
-Proszę spojrzeć na to.-powiedział lekarz podając teczkę doktorowi Pepper.
Lekarz oglądał wszystko uważnie i dokładnie , a potem powiedział do mamy :
-Proszę pani ! - zaczął. - Niestety mam złe wieści. Pani córka jest ciężko chora.
-Jak to !? Na co !?
Lekarz spojrzał na mamę i powiedział :
-Niestety , pani córka ma...ma raka.
-Co !?
Twarz mamy natychmiastowo pobladła. Nie mogła w to uwierzyć. Tata walczy na wojnie i nie wiadomo czy w ogóle wróci , a jej córka ma białaczkę !? Mama ze łzami w oczach weszła do sali i spojrzała na mnie.
-Kochanie...
Wiedziałam , że coś jest nie tak.
-Brithany ja naprawdę nie wiem jak ci to powiedzieć...Masz...córeczko masz raka. -powiedziała z płaczem.
Świat zawalił mi się w przeciągu kilku minut. Jak to ja i...po prostu nawet nie potrafię wymówić tego słowa.
-Wszystko będzie dobre córeczko.-powiedziała mama tym razem ze szczerym uśmiechem.
-Brithany ! - zaczął lekarz - wiesz ilu młodych ludzi zwycięża tę chorobę ? Wiesz co ? Myślę , że tobie też się uda.-powiedział poklepując mnie po ramieniu. Nadal nie mogłam dojść do siebie. Dlaczego akurat ja !? Jest tylu ludzi , w tylu miastach , na całym świecie , dlaczego akurat Bóg zdecydował , że to ja muszę się z tym zmierzyć !?
-Czy u córki były już bóle brzucha lub zawroty głowy ? - zapytał lekarz spoglądając na mamę.
-Tak , zdarzyło się to kiedyś , ale myślałam , że to tylko z głodu.
-Otóż nie , wtedy najprawdopodobniej pani córka miała pierwsze stadium tej choroby.
Mama spojrzała na lekarza pytająco.
- Czyli córka będzie musiała zostać w szpitalu ? - zapytała zaniepokojona.
- Nie oczywiście , że nie. Po prostu proszę się zgłosić za miesiąc na kolejną wizytę , a my od zaraz zaczniemy szukać odpowiedniego dawcy.
- Kiedy mogłybyśmy wyjść ?
-Hm...? Możecie nawet teraz , ale proszę uważać na córkę.
-Tak , dobrze na pewno będę na nią uważała.
Wyszłyśmy z mamą ze szpitala. Ubrana byłam w długi sweter i białe rurki.
Mama spojrzała na mnie z głębokim żalem.
-Wszystko będzie dobrze , zobaczysz...-powiedziała z uśmiechem.
Gdy wróciłyśmy do domu od razu weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki.
-Co robisz ? -zapytała mama odkładając torebkę.
-Lekarz powiedział , że mam dużo jeść.-powiedziałam szybko wyciągając puszkę z lodami truskawkowymi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz